23 letnia ja. Dorosła? Dojrzała?

Życie nigdy nie układa nam się tak, jakbyśmy tego chcieli. A przynajmniej nie mi. Miałam zawsze miliony scenariuszy, które zostawały tylko w mojej głowie. W żadnym z nich, w wieku 23 lat nie byłam w tym miejscu, w którym jestem teraz. A, no tak, zapomniałam wspomnieć. Ten wpis, to taka moja refleksja w dniu 23 urodzin.

Nie zrozumcie mnie źle. To nie tak, że ja narzekam na swoje życie. Jest super! Rok temu wymieniłam 22 rzeczy, za które jestem wdzięczna, dziś mogłabym wymienić 23 inne, ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że życie bywa nie przewidywalne, często nie możemy go zaplanować, a to co nas spotka to jedna wielka niewiadoma.

5 lat temu, w 18 urodziny… Smarkata ja myślała o podbijaniu świata. Do teraz patrzę na to zdjęcie z urodzinowym tortem (wisi na ścianie) z miną, uwaga, wkraczam w dorosłość, pokażę co potrafię, a tymczasem…

Moje plany na życie wyglądają już zupełnie inaczej. Zeszłam na ziemię, wiem, że nie mogę mieć wszystkiego, stawiam sobie bardziej realne cele. Mimo tego, że moja mama mówi, że zawsze byłam dorosłym dzieckiem, widzę 18 letnią siebie jako tą dziecinną, niedojrzałą, nie znającą życia… Swoją drogą, skąd miałam wtedy pomysł, że mogę je znać?

Mam taką małą chwilę refleksji, i zastanawiam się. Czy za kolejne pięć lat, będę myśleć o 23-letniej mnie podobnie? Czy będę nadal kroczyć obraną ścieżką życia, czy będę wyśmiewać swoje plany?

Pięć lat temu przekroczyłam to magiczne 18 lat. Od tych pięciu lat jestem pełnoletnia, dorosła… Chociaż mam czasem wrażenie że tylko z pozoru.

Zdałam maturę. Podjęłam studia, nawet je skończyłam. Podjęłam kolejne studia, i nawet znalazłam w sobie odwagę by je zmienić. Podjęłam pracę, która absolutnie kocham. Podjęłam się też przekształcenia mojego hobby w dodatkową pracę. Rozwinęłam się na wielu płaszczyznach. Nie przestałam kochać Harry’ego Pottera, ani trochę. Wręcz zaraziłam tą miłością moją bratanicę. Zostałam mamą chrzestną małej królewny. Smutne rzeczy też się działy, nie powiem. One też sprawiły że stałam się bardziej dojrzała.

Ale na dobrą sprawę w środku mnie ciągle siedzi małe dziecko. Mimo tych 23 lat na karku. Które sporo bałagani  (i tym doprowadza swoich bliskich do szału). Które czasem bywa nieodpowiedzialne i głupie rzeczy. Które nie uczy się na błędach i czasem zostawia wszystko na ostatnią chwilę.