Długo zastanawiałam się, czy robić to podsumowanie 2018 roku. Zdecydowanie to nie był mój rok, nie będę go wspominać z jakimś szczególnym sentymentem (nie pamiętam co działo się dokładnie w 2004, ale do tej pory na jego wspomnienie mam łzy w oczach), ot był sobie bo był, liczę na to że 2019 przyniesie mi coś nowego i zdecydowanie lepszego, chociaż tego co dał mi mój 2018 złym bym nie nazwała.

Mój 2018

Mam wrażenie, że te kilka postów z serii #doceniamchwile całkowicie wystarczą by podsumować te dobre rzeczy, które przydarzyły mi się w tym roku. Podsumowanie to jednak podsumowanie, dlatego zbiorę je tutaj:

  • rozpoczęcie pracy w wymarzonym zawodzie
  • zmiana studiów
  • zostanie mamą chrzestną małej Uli
  • zdobycie doświadczeń w fotografowaniu ślubów

Dużo tego nie ma, ale są to tak ważne wydarzenia, że jak teraz na nie patrzę, nie wierzę, że to wszystko zadziało się na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy.

Jestem ogromnie wdzięczna, za to co przyniósł mi ten 2018. Jednak… Jeśli 2019 rok ma być lepszy, to muszę wyciągnąć z 2018 kilka lekcji

  • Działanie bez określonego celu nie przynosi dobrych rezultatów

Mimo, że 2018 rok zweryfikował moje wcześniejsze plany i poniekąd zmusił do zmian, mam wrażenie, że nie były one przemyślane. I nie chodzi tu o to, że ich żałuję! Co to to nie! Jestem całkowicie zadowolona ze zmian, które nastały, mam tylko wrażenie, że wszystko nastąpiło tak szybko, że nie dałam rady się do tego odpowiednio nastawić, przyzwyczaić. Po części mam wrażenie, że nałożyłam na siebie za dużo obowiązków, z drugiej strony mam wrażenie, że wszystko robię bez namysłu i co więcej – nie na tyle, na ile mnie stać. Tu najbardziej odbija się to na mojej fotograficznej pasji, która od kilku miesięcy stoi w miejscu.

  • Nie mogę wszystkiego

Na razie nie uczę się na błędach, znów próbuję robić wszystko i to na dodatek równocześnie. Lista rzeczy, którymi na co dzień się zajmuje jest bardzo długa, a ja nienauczona, że powiedzenie „im więcej mamy do zrobienia, tym lepiej jesteśmy zorganizowani” nie jest do końca prawdziwe, znowu biorę za dużo na swoje barki. Przez dobre kilka miesięcy żyłam w ogromnym stresie starając się podołać wszystkiemu do czego się zobowiązałam, ale niekiedy nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów.

  • Nie można spoczywać na laurach

Nie wiem, czy ktoś pamięta, ale w 2018 rok… Wchodziłam o 10 kg lżejsza niż w 2017 roku, miałam lepszą kondycję niż w 2017 roku i wiele więcej. Nie wróciłam do starej wagi, ale… W pewnym momencie, chyba w kwietniu powiedziałam staraniom stop, i kilogramy zaczęły do mnie powoli wracać. To dla mnie nauczka, że nie można odpuszczać (tym bardziej, że nie osiągnęłam swojego celu), bo teraz czuję się z samą sobą zdecydowanie gorzej. Wiem, że mogłam, że byłam blisko celu. Odpuściłam i mam wrażenie, że znowu jestem na początku drogi. Przestałam walczyć o lepszą wersję samej siebie i… Niestety odbija się to trochę na moim zdrowiu, momentami czuję się jak staruszka.

A jaki był Wasz 2018?

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here