Mój lipiec 2018 #doceniamchwile

Dawno nie było postu z serii #doceniamchwile, ale postanowiłam to przełamać, bo… Mam o czym pisać! Tyle się działo! Lepiec był mega aktywny pod względem fotograficznym, podjęłam nowe wyzwania i bardzo jestem z siebie dumna! Zapraszam was na mój lipiec 2018 – super fotograficzny lipiec! 🙂

Śluby

Mam za sobą swój pierwszy reportaż ślubny! Pierwszy samodzielny, i pierwszy od początku do końca mój (a nie tylko kilka ujęć zrobionych podczas ślubu kuzyna). To było mega wyzwanie i mega doświadczenie! Jakiś czas temu pomyślałam, że bardzo chciałabym spróbować fotografować ślub – by zobaczyć, czy mi się spodoba – i teraz już zdecydowaniem wiem, że chcę próbować częściej! To były piękne dni z parami młodymi! Uczestniczyć w ich szczęściu to coś niesamowitego! Łapać te uśmiechy, te spojrzenia, te piękne chwile! Coś niesamowitego! Potem okazuje się, że to przy okazji spory ból pleców (nigdy wcześniej nie nosiłam tak długo aparatu na szyi) i godziny spędzone przed komputerem by przejrzeć i obrobić tak dużą ilość danych. Później jeszcze ten stres czy końcowy efekt się spodoba – a później tylko uśmiech który nie schodzi z twarzy, gdy okazuje się, że bardzo się podoba! Coś niesamowitego!

 

Chrzest

To nie był pierwszy mój chrzest. Ani nawet drugi. Ale mimo to mam wrażenie, że trochę przełomowy. Pierwszy raz miałam tak duży kontakt z klientem. Zazwyczaj, ze względu na odległość widzimy się dopiero na przygotowaniach. A tymczasem miałam okazję wcześniej zaprezentować swoją osobę i swoje zdjęcia na spotkaniu zapoznawczym. Później też miałam bezpośredni kontakt przy oddaniu materiału, i mając to porównanie muszę powiedzieć, że… Teraz postaram się częściej wcześniej zapoznać rodziców, bo ten kontakt, gdzie wcześniej omawiam jak pracuję i daję moje porady jest nieoceniony.

Wieczór panieński

Pierwszy raz w formie sesji, ale za to efekty jak dla mnie super! Trafiła mi się super paczka dziewczyn, które świetnie się bawiły i to widać na zdjęciach! Traktuję to też jako wyzwanie, bo na zdjęciu gdzie jest więcej niż jedna osoba zawsze jest trochę trudniej, a tu miałam aż dziewięć dziewczyn! Uwielbiam pracować z takimi ludźmi pełnymi pasji i energii!

Rodzina i przyjaciele

W kwestii nie fotograficznej też nie mam co narzekać! Widziałyśmy się całą paczką (chociaż teraz powtórzyć ten wyczyn będzie trudno), i nawet mamy wspólne zdjęcie! Poza tym wybrałam się z Wiolą na lody i Zimną wojnę – serdecznie polecam! Zaliczę też do lipca wypad z Alą na rower i piknik (to był koniec czerwca, ale już wakacje, więc prawie jak lipiec) i wypad z Patką na basen. Bawiłam się świetnie w super towarzystwie! W lipcu byłam też z Weroniką i Anią na przepysznych naleśnikach w Manekinie. Rodzinnie przygotowałam imieniny siostry i do kolejnego sukcesu zaliczę fakt, że robię kolejne ciasto, które smakuje wybrednej pod tym kątem mojej bratanicy! Ach, jestem w niebie!

Perspetywy na sierpień

Zdradzać? Nie zdradzać? Ach, no dobrze! Fotograficznie będzie mniej intensywnie, ale w sierpniu planuję pewien fotograficzny projekt, który przygotowuję od kilku miesięcy. W sierpniu marzy mi się odwidzenie kilku miejsc, a szczególnie wypad na śląsk, do rodzinki, do mojej (już wkrótce) chrześnicy! Coś czuję, że będzie to piękny czas!

To był mój lipiec 2018, a jak Wasz? Mam nadzieję, że spędziliście go przynajmniej tak dobrze jak ja 🙂