Mój luty 2018

Mój luty 2018 #doceniamchwile

Jeżeli Styczeń 2018 określiłam w moim życiu jako nudny, to mój luty 2018 muszę określić jako… bardzo nudny! Praktycznie nic szczególnego się nie działo, ale… Chcę doceniać chwile, dlatego dokładnie przyjrzę się temu co planowałam, a co zrealizowałam. Bo wbrew pozorom tego, że nic się nie działo a miesiąc uciekł przez palce – to był bardzo ważny miesiąc, przynoszący wiele nowych decyzji i rozmyślań. Ale o tym za chwilę, najpierw rozliczenie – czyli jak poradziłam sobie z kreatywnymi planami na ten miesiąc…

Mój luty 2018

Nie zarezerwowałam sobie czasu na project life – chociaż on może by się znalazł, gdyby udało mi się wywołać przygotowane zdjęcia. Nie wróciłam do nauki angielskiego, nawet raz nie udało mi się otworzyć książki. Nie stworzyłam ani loga, ani projektu wizytówek – chociaż poświęciłam wiele czasu na pracę nad nimi. Nie ukończyłam blogowych celów ze stycznia, chociaż postęp prac poszedł wyraźnie do przodu. Nie zrobiłam obiadu dla całej rodziny – zamiast tego było rodzinne śniadanie, które zaledwie pomagałam szykować, więc chyba się nie liczy. Ogarniałam dom, ale czy to jest to co chciałam osiągnąć? Raczej nie…

Będąc ze sobą szczera muszę przyznać, że nie udało mi się nic.

Ale ten miesiąc był dobry. Jestem zdrowa. Mam super rodzinę. Nie przejmuję się tym, co się nie udało. Porażki są ważne, ale moimi przemyśleniami w tym temacie podzielę się dopiero za jakiś czas. Zamiast tego, zdradzę, co się działo…

 

Ważne momenty

Miałam ferie, trochę odpoczęłam, trochę pochorowałam, trochę pograłam w simsy. Miałam chwilę relaksu, oddając moje paznokcie w ręce Wioli. Siedziałam w książkach, chcąc poprawić niezdane egzaminy. Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej. Określiłam, jaki dokładnie mam plan na życie. Jest jeszcze kilka rzeczy, które muszę przemyśleć, ale… Po okresie, w którym wydawało mi się, że wszystko się wali, wiem w jakim kierunku zamierzam iść. I to mój mały sukces! To on głównie determinuje to, że nie patrzę na porażki. To nic, że małe cele nie wyszły. Jeśli czuję się dobrze sama ze sobą, jeśli czuję zadowolenie z minionego czasu – nie zamierzam się tym zbytnio przejmować.

A Wasz luty? Zrealizowaliście to co sobie zaplanowaliście? Wydarzyło się coś szczególnie ważnego?