Moje rozliczenie z 2017 rokiem

Moje rozliczenie z 2017 rokiem

Jak zwykle czas zasuwa w szalonym tempie – mamy już połowę stycznia! Przyszedł więc czas na moje rozliczenie z 2017 rokiem – chociaż nie do końca jeszcze wiem, od jakiej strony chcę się za nie zabrać. Czy wspomnieć wszystkie dobre chwile które mi się przydarzyły? Czy może sprawdzić, jak spisało się moje słowo drogowskaz na ten rok? Bo dołować się i rozmyślać gdzie zawiodłam – zdecydowanie nie zamierzam!

Moje rozliczenie z 2017 rokiem

Moim największym sukcesem jest zdecydowanie obroniona praca licencjacka. Bardzo się ciszę, że kolejny etap mojej edukacji został zakończony z dobrym wynikiem. Wiele razy miałam złe myśli, że się nie nadaję, że nic nie rozumiem. Teraz, gdy na magisterce czasami dzieję się to samo, jakoś łatwiej wziąć mi się w garść i walczyć o marzenia z samym sobą.

Ela Kłosowska Fotografia

Fotografia zajmowała sporo miejsca w tym roku z czego ogromnie się cieszę! Zdecydowałam się wyjść ze swojej strefy komfortu i uważam, że to była jedna z lepszych rzeczy, które mogłam zrobić. Mam za sobą już pierwsze reportaże, czuję, że spełniam się w tym co robię i już teraz nie mogę doczekać się nowych wyzwań. A 2018 już niesie kolejne!

Zaczęłam walczyć o lepszą wersję samej siebie

Na ogół lubię siebie, ale… Czasami dopadały mnie jakieś depresyjne i przygnębiające myśli. Postanowiłam pokochać się w każdym calu, i zmienić to, co niekoniecznie mi się podoba. Ten proces trwa, walka z nielubianymi cechami charakteru to czasem bardzo żmudna praca, ale trochę lepiej idzie z kompleksami na punkcie wyglądu, i kolejny rok przywitałam z -10kg mniej. To dopiero początek, chcę zadbać o swoje zdrowie, polepszyć kondycję i wiele innych, ale wszystko w moim tempie. Nic na siłę!

Co się nie udało, chociaż wcale nie nazywam tego porażką

Na początku 2017 roku chciałam napisać listę 17 rzeczy, które chcę zrobić przez najbliższe 12 miesięcy. W styczniu zatrzymałam się na 10 pozycjach, z nadzieją, że wkrótce ją uzupełnię. Koniec końców lista nigdy nie została skończona (spisałam zaledwie 13 pozycji), ale mimo to nie udało jej się zrealizować. To nic! Część rzeczy straciła na aktualności, część – nie okazała się tak ważna jak myślałam. Fakt, że się nie udało nie wywołuje u mnie paniki, a w tym roku… Zdecydowanie zrobię krótszą listę, skupiając się tylko na tym, co naprawdę ważne.

A Wy co powiecie o minionym roku? Jakie przeczucia, plany i marzenia wiążecie z 2018?