nauczyłam psa chodzić na smyczy

Jak nauczyłam psa chodzić na smyczy?

W dzisiejszym wpisie zdradzę Wam jak nauczyłam psa chodzić na smyczy. Choć nie oczekujcie wiele, bo nie będzie to żaden poradnik, który pomoże każdemu okiełznać swojego psa podczas spacerów. Po prostu powiem, czego próbowałam, by wreszcie fajnie spacerować i co wreszcie przyniosło efekt.

Historia Harry’ego

Harry jeszcze w schronisku ogromnie ciągnął. Podczas pierwszego spaceru przeciągnął mnie po całym lesie, nie zatrzymując się ani na chwilę. Podczas późniejszych spacerów, gdzie zachowywał się podobnie, zauważyliśmy tendencję, że ciągnie gdy ma krótką smycz – ale z racji tego, że mieszkam przy ruchliwej ulicy, a Harry lubi rzucać się na samochody, a niekiedy nawet na ludzi i rowery – nie sposób było puścić go na parę metrów do przodu. Staraliśmy się więc chodzić w jakieś odległe miejsca, gdzie mógł już bez przeszkód spacerować na długiej smyczy – jednak do tych miejsc trzeba było dojść na krótkiej smyczy, a to była istna katorga! Każdy kto miał okazję widzieć mnie i Harry’ego na krótkiej smyczy nie jeden raz śmiał się, że to pies wyprowadza mnie, a nie ja jego. Harry czasami nawet się dusił, podczas bardzo silnego ciągnięcia mnie za sobą.

Nieudane próby

Próbowaliśmy wielu rzeczy. Ale… Jak się domyślacie, nic a nic nie działało! Braliśmy na spacer przeróżne smakołyki – ale gdy tylko przekraczaliśmy mury podwórka przestały być one ważne. Gdy próbowaliśmy twardo nie iść na przód dopóki Harry nie zluzuje smyczy – przeszliśmy 10 metrów w 10 minut. Chodzenie w grupce, której nie wyminie pies, a więc i nie popruje na przód też nic nie dało, bo uparcie pchał się między nogi. Myślałyśmy też, że porządnie wymęczony pies zabawą piłką i bieganiem nie będzie miał siły ciągnąć – ale skąd, wydawało się, że ma jej jeszcze więcej. Co tu oszukiwać – traciłyśmy nadzieję, na spokojne spacery z psem, jednak… Udało się!

Jak nauczyłam psa chodzić na smyczy?

Sekretem okazały się… Szelki! Nie mogąc patrzeć jak Harry dusi się ciągnąc na smyczy, podczas jednej z wizyt u weterynarza zaopatrzyłyśmy się w solidną sztukę. Przygotowane na ciągnięcie takie jak zwykle byłyśmy bardzo zdziwione, że… Harry chodzi przy nodze! Szok! Przecież tyle się naczytałam, że obroża jest o wiele lepsza do nauczenia psa chodzenia na smyczy. Z początku miałam też wrażenie, że może szelki przeszkadzają mu jakoś w chodzeniu. Ale szybko je porzuciłam – szelki były dobierane u weterynarza, a poza tym, biega w nich jak zwykle.

Także widzicie… Moja historia nauczenia psa chodzenia na smyczy, nie jest jakaś szczególna. Jednak najważniejsze, że działa i teraz spacery są najprzyjemniejsze pod słońcem!