Długo zastanawiałam się, czy na blogu powinien być poruszany ten temat. Strajk nauczycieli, to gorący temat, mocno kontrowersyjny. Doszłam jednak do wniosku, że jako nauczyciel powinnam się na ten temat wypowiedzieć. Być może przekonam kogoś do swoich racji, być może poznam inny punkt widzenia. Zaznaczam jednak, że na blogu zaakceptuję tylko kulturalne wypowiedzi, a osoby wyrażające się wulgarnie, krzywdzące kogokolwiek, obrażające kogokolwiek – zostaną na stałe zablokowane. Nie życzę sobie takich osób tutaj. W dzisiejszym wpisie powiem jakie jest moje stanowisko i postaram się odpowiedzieć dlaczego. Specjalnie też publikuję ten wpis „po”. Chcę na spokojnie, bez emocji przedstawić swoje zdanie – ewentualnie podyskutować na poziomie. Gdyby strajk nadal trwał, uważam, że „bez emocji” nie byłoby możliwe.

Czy biorę udział w strajku?

Biorę. To moja osobista decyzja, w walce o godne płace, ale przede wszystkim o prestiż mojego zawodu. Chodziłam do szkoły, przez większość mojego życia, to kim jestem teraz zawdzięczam w swojej ciężkiej pracy, moim rodzicom i moim nauczycielom. A kim jestem? Jestem przede wszystkim dobrym człowiekiem. Zdobyłam dobre wykształcenie i miałam szansę rozwinąć się na wielu płaszczyznach. Uważam, że teraz wykonuję dobrą pracę, która jest ważna, która powinna być doceniana. Niestety nie jest tak, jeśli chodzi o płacę i o prestiż. I z tego powodu strajkuję.

Nauczyciele pracują tylko 18 godzin tygodniowo

Jako nauczyciel spędzam rzeczywiście 18 godzin tygodniowo przy tablicy. Poza tym sprawdzam regularnie i w dużych ilościach sprawdziany, kartkówki, karty pracy, ćwiczenia, zeszyty. Do każdej lekcji przygotowuję się merytorycznie, układam sprawdziany, drukuję je dla każdego ucznia. Przygotowuję sprawozdania, piszę opinię, odpisuję na wiadomości rodziców. Spotykam się z nimi na dniach otwartych, biorę udział w radach pedagogicznych i spotkaniach zespołów – wszystko, dla edukacji moich uczniów.

Nauczyciele mają wolne wszystkie święta, ferie i wakacje.

Większość zawodów ma wolne w święta. I to tyle jeśli o nie same chodzi, bo ferie świąteczne są dla uczniów – nauczyciele często spędzają je na dyżurach w szkole, gdzie są do dyspozycji dyrektora. Dwu miesięcznych wakacji nauczyciele też nie mają – na początku są jeszcze rady podsumowujące, czasami rekrutacje. Później w sierpniu – nauczyciele biorą udział w egzaminach komisyjnych i przygotowaniu nowego roku szkolnego. I rzeczywiście – cała reszta to ciągle więcej niż 26 dni – ale weźcie pod uwagę, że poza tym nauczyciel wolnego nie ma. Nie może iść na urlop w październiku, wyjechać na majówkę bo drugiego maja też idzie do szkoły. Urlop nauczyciela jest z góry zadany, i na dodatek jest on zawsze w najdroższym sezonie wakacyjnym.

Nauczyciele nie muszą przygotowywać się do każdej lekcji, bo co rok uczą tego samego.

Obecnie mam trzy klasy czwarte równocześnie – ale i tak przygotowuje się do każdej lekcji osobno. W każdej klasie są inne dzieci, z różnymi zdolnościami, potrzebami i dostosowaniami. Co chwilę poznaje nowe metody, próbując wdrożyć je, zobaczyć czy ułatwiają matematykę moim uczniom. To wszystko teraz, w tym roku. Doświadczenia z ubiegłych lat ułatwiają mi opracowywanie tych lekcji – bo mogę dzięki temu przewidzieć, z czym dzieci miały problem i przygotować więcej przykładów do przećwiczenia, pokazać różne metody. Ale i tak za każdym razem robię to specjalnie, pod każdą lekcję osobno.

Nauczyciele wiedzieli jakie są pensje wybierając ten zawód

Wiedziałam. I co? Wybrałam ten zawód świadomie – bo od zawsze ciągnęło mnie do nauczania. Teraz jestem w dobrej sytuacji finansowej. Jestem sama, mieszkam w rodzinnym domu, nie mam kredytu na głowie i mam obecnie inne stałe (choć tymczasowe) dochody (większe od pensum!). Wiem jednak, że stale tak stan rzeczy nie będzie wyglądał. Docelowo też nie chciałabym pracować w Warszawie, tylko gdzieś bliżej, a poza stolicą zarobki raczej nie są wyższe. Czy to, że wiedziałam o zarobkach oznacza, że w przyszłości, jako nauczycielowi ma mi ledwo starczać na życie? Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie sprawę, jak bardzo inflacja poszła w ostatnich latach do góry? Dziś, chleb który kupowałam będąc dzieckiem za 2 złote kosztuje 4. Czy pensje nauczycieli wzrosły dwukrotnie? Nie!

Nauczyciele mają łatwe studia

A w ogóle to jak ktoś nie ma na siebie pomysłu to idzie na pedagogikę. Nie wiem, czy pedagogika jest łatwa. Szczerze, to jak ktoś chce mieć łatwo, to moim zdaniem po prostu na te studia nie idzie. Chociaż to też tak nie działa, bo można bez studiów wybrać sobie ciężką i wymagającą drogę w życiu. Jeśli zaś o mnie chodzi, to skończyłam matematykę, więc… Zapraszam wszystkich, którzy mówią, że to łatwe studia do ukończenia choć jednego semestru.

Nauczyciele jeżdżą na darmowe wycieczki

Zgodzę się pod względem, że są darmowe – bo nikt im za ten dodatkowy czas nie płaci! Za to ponoszą standardowo pełną odpowiedzialność za swoich uczniów. Nauczyciele serio woleliby spędzić ten czas na wycieczce z rodziną, poznawanie któryś raz z kolei zabytków Krakowa też niekoniecznie stanowi jakąś dużą atrakcję.

Nauczyciele robią strajk kosztem uczniów

Wiem, że dla niektórych strajk nauczycieli powinien trwać w wakacje. Odeślę tych wszystkich, do definicji z pwn – strajk – zaprzestanie pracy przez pracowników, będące formą walki o zrealizowanie żądań ekonomicznych lub politycznych. Już to widzę, jak wszyscy przejęli by się strajkiem nauczycieli w wakacje. Czy w strajku wina naprawdę jest tu po stronie nauczycieli, skoro to nasz RZĄD wiedział o strajku od początku września, a znał datę od początku marca? I nic w tym kierunku nie zrobił? Poza pokazaniem, że rząd jest w stanie na kolanie uchwalać ustawy, byle tylko nie wyjść w kierunku ludzi i pokazać jak to nauczyciele są do niczego nie potrzebni?

Jeżeli macie jeszcze jakieś wątpliwości co do zawodu nauczyciela – śmiało, chętnie rozwieję kolejne mity! Wniosek z ostatnich tygodni, jest taki, że najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy nic wspólnego ze szkołą nie mają…